Tuż za kanałem od Biogradu leży Pašman — wyspa, którą większość żeglarzy mija w drodze gdzieś pośpieszniej. To właśnie stanowi jej urok. Prom z Biogradu do Tkona zajmuje ledwie dwadzieścia minut, a po drugiej stronie czekają na Was sosnowe lasy schodzące do morza tak przejrzystego, że zdaje się świecić od wewnątrz, oraz plaże, które będziecie mieć często niemal dla siebie samych.
Dlaczego Pašman pozostaje spokojny
Brak lotniska i jedynie mały most łączący go z sąsiednim Ugljanem sprawiły, że Pašman zachował swój łagodny i stonowany charakter. Wioski są malutkie, tempo zwolnione, a linia brzegowa otoczona cieniem — co w gorny dalmaciński popołudnie jest warte więcej niż jakikolwiek beach bar.
Pięć zatok godnych odkrycia
- Tuż na południe od Tkona. Szereg łagodnych, płytkich zatok zaraz od przystanku promowego — najłatwiejsze do pływania na wyspie i idealne z małymi dziećmi.
- Banj. Długa żwirowa plaża otoczona sosnami, płytka i spokojna, z widokami wprost na Biograd.
- Zdrelac. Przy małym moście do Ugljna, gdzie woda w kanale jest chłodna i zdumiewająco przejrzysta.
- Mrljane i Dobropoljana. Spokojne plaże wioskowe z miękkimi, piaszczystymi płyciznami, które pozostają ciepłe długo w wieczór.
- Południowe wybrzeże. Dla tych szukających prawdziwie ukrytych miejsc podążajcie ścieżkami w kierunku dzikszej południowej części wyspy, gdzie sosnowe zatoki dostępne są wyłącznie pieszo.
Zabierzcie ze sobą wodę, kapelusz i buty do pływania na żwir — im mniej planujesz, tym lepiej Pašman się do ciebie stosuje.
Zakończycie dzień grillowaną rybą w jednej z wioskich konoba, obserwując, jak po drugiej stronie wody zapalają się światła Biogradu. Właśnie taki jest Pašman w najlepszym wydaniu: nic do roboty i całe mnóstwo czasu, aby tego nie robić.

